Normy laboratoryjne, a normy funkcjonalne – czyli jak prawidłowo interpretować wyniki diagnostyki medycznej
29 Sie
2025
Normy laboratoryjne, a normy funkcjonalne – czyli jak prawidłowo interpretować wyniki diagnostyki medycznej
Dzień dobry wszystkim. Chciałbym poruszyć temat, który z mojej wieloletniej perspektywy praktyki z pacjentami tężyczkowymi jest szeroko niewiadomy/nierozumiany i mało kto o tym mówi publicznie.
Mowa o interpretacji wyników diagnostyki medycznej.
Większość osób, interpretując na własną rękę wyniki badań patrzy na to, czy otrzymane wartości mieszczą się w przedziałach podanych norm. Z założenia, jeżeli wynik mieści się w określonych przedziałkach, to dana osoba uznaje, że wszystko jest w porządku.
Żeby to było jasne, nie tylko pacjenci tak interpretują wyniki, a o zgrozo również inni specjaliści medyczni… oczywiście jest to BŁĄD!
Pacjenci, czy inni specjaliści interpretują wyniki w oparciu o normy, nawet nie wiedząc, czemu one odpowiadają. W skrócie, jeśli będzie poniżej/powyżej normy, co to oznacza? Przeważnie, gdy omawiam ten temat z pacjentami i zadam powyższe pytanie, otrzymuję ogólnikową odpowiedź, że jest źle i na tym dyskusja się kończy.
Jeżeli nie rozumiemy nawet, czemu te normy DOKŁADNIE odpowiadają, dlaczego w oparciu o nie interpretujemy wyniki?
Wychodząc naprzeciwko potrzebom naszej społeczności oraz przyszłym tężyczkowcom, w wyczerpujący sposób opiszemy sobie ten temat.
Tym dłuższym słowem wstępu przejdźmy do meritum tematu.
Różnica między normą laboratoryjną/szpitalną a normą funkcjonalną.
Normy laboratoryjne/szpitalne: Jeżeli wynik znajdzie się poniżej/powyżej normy laboratoryjnej, to w zależności od parametru, który badamy, zagraża nam utrata życia lub trwały uszczerbek na zdrowiu. Organizm nie jest w stanie utrzymać prawidłowej homeostazy i jest to poważne zagrożenie.
Normy funkcjonalne: To wartości mieszczące się w granicach w normach laboratoryjnych, ale odchylenia od tych wartości (funkcjonalnych) będą w większości statystycznej populacji mogły dawać niepożądane objawy, które nie zagrażają utracie życia lub trwałemu uszczerbkowi, ale będą utrudniać normalne funkcjonowanie. Tymi objawami mogą być objawy tężyczkowe.
Przykłady: Wynik potasu 3.5 mmol/l mieści się w normie laboratoryjne/szpitalnej i z punktu widzenia zagrożenia życia, czy trwałego uszczerbku na zdrowiu nic się nie dzieje. Klasyczne przedziałki potasu to 3.5 mmol/l – 5.1 mmol/.
Mimo że nie zagraża nam utrata życia, czy trwały uszczerbek na zdrowiu, to może po prostu brakować optymalnej ilości danego pierwiastka, w tym przypadku potasu, aby mogły na pełnych obrotach pracować układy oraz gospodarki wymagające potasu i zaczną pojawiać się niepożądanej objawy tego tytułu.
Druga kwestia to na nasze szczęście lub nieszczęście organizm nie jest głupi (przeważnie) i widzi w tej sytuacji zagrożenie. Dlatego też, jeżeli potas spadnie poniżej około 4.5mmol/l, organizm może z tego tytułu zacząć sygnały w postaci niepożądanych objawów, jako znak, że mu się to nie podoba, nie jest to dla niego optymalny stan i trzeba coś zmienić.
Podsumowując, dany wynik w przypadku potasu – około 4,5 mmol/l jest naszą normą/wartością funkcjonalną, poniżej której organizm z kilku powodów (dwa z nich wymieniłem powyżej) może zacząć wysyłać sygnały w postaci niepożądanych objawów.
Osoba z 3.5 mmol/l będzie żyła, ale co to za życie… częste kołatania serca, duszności, ucisk w klatce piersiowej i fascykulacje mogą być codziennością. Dla osoby z wynikiem w normie funkcjonalnej 4.5 mmol/l lub więcej, prawdopodobieństwo tych objawów, z tytułu niedoboru potasu spadają prawie do zera.
Dla większego zrozumienia dajmy jeszcze inny przykład.
Popularna witamina D3.
Wynik optymalny, czy też wysoki według normy laboratoryjnej/szpitalnej potrafi zaczynać się już od 30 ng/ml. Faktycznie wynik ten nie będzie powodować potencjalnej osteoporozy. Jednakże norma funkcjonalna każe nam osiągnąć wynik powyżej 50 ng/ml. Dlaczego? Ponieważ dopiero wtedy w największym stopniu korzystamy z prozdrowotnych właściwości tej witaminy. Dopiero wtedy faktycznie robimy wszystko, co w naszej mocy, aby osiągnąć i utrzymać pełnię zdrowia i zapobiega pojawianiu się niepożądanych objawów.
Żeby to różnicować grubą kreską. Wynik poniżej 30 ng/ml zagrażał uszczerbkiem na zdrowiu – osteoporozą. Wynik poniżej 30-50 ng/ml temu nie zagraża uszczerbkowi na zdrowiu w tak jaskrawy sposób, ale również nie oferuje wszystkich potencjalnych korzyści płynących z optymalnego poziomu w krwiobiegu tej witaminy. Dla przykładu suplementacja magnezu będzie mniej się wchłaniać, organizm będzie bardziej podatny na infekcje, gospodarka węglowodanowa będzie w gorszym stanie itd. To wszystko będzie skutkować niepożądanymi objawami.
W środowisku tężyczkowym, pasożytniczym, anemicznym popularny jest temat ferrytyny, której dolna granica w normach laboratoryjnych potrafi wynosić 5 ng/ml. Każdy ze wtajemniczonych osób wie, że to bardzo zły wynik, który musi dawać liczne objawy. Na papierze wszystko jest ok, ale w normie funkcjonalnej już nie tzn., organizm daje liczne objawy, a dana osoba nie może normalnie funkcjonować.
Oczywiście nie wszystko da się interpretować w oparciu o normy funkcjonalne. Przykładem takiego pierwiastka będzie magnez, co dokładnie wyjaśniałem w osobnym materiale, do którego podaję link: Procentowa zawartość magnezu w tkankach organizmu. Poza tymi wyjątkami każdy z badanych parametrów ma swoją własną normę/wartość funkcjonalną i to głównie one nas interesują podczas interpretacji w celu pozbycia się niepożądanych objawów oraz osiągnięcia pełni zdrowia. To tymi normami powinna kierować się osoba z tężyczką.
Przejdźmy do następnego pośredniego tematu, czyli różnice w przedziałach normy pomiędzy różnymi laboratoriami.
Omawiane dzisiaj normy mogą się różnić w zależności od laboratorium, w którym wykonujemy badania! Mówimy nawet o różnicach wśród tej samej sieci laboratoriów, gdzie jedyną różnicą jest ulica placówki, nawet w tym samym mieście.
Nie będziemy dzisiaj omawiać przyczyn tego stanu rzeczy, gdyż nie jest to temat dzisiejszego materiału. W przyszłości obiecuję ten temat rozwinąć.
Pragnę jedynie zaznaczyć, że interpretacja wyników w oparciu o normy laboratoryjne/szpitalne ma dodatkową wadę wynikającą z wyżej przedstawionego faktu. Dlatego też wartości funkcjonalne są lepszym rozwiązaniem.
Teraz na pewno większość osób zadaje sobie pytanie, „jakie są dokładnie te wartości/normy funkcjonalne dla poszczególnych wartości?”
Kilka przykładów przedstawiłem w tym materiale i w najbliższej przyszłości będę ten temat jeszcze bardziej rozwijać. Po prostu same wartości pojedynczych badań to często za mało w ramach rzetelnej interpretacji i konieczne jest spojrzenie na kilka różnych wyników badań danej gospodarki i połączenie faktów. Żeby móc Państwa poprowadzić przez ten skomplikowany dział wiedzy medycznej z pewnością podzielimy go sobie w przyszłości na kilka części.
Z mojej strony to tyle. Mam nadzieję, że materiał się podobał i do usłyszenia!